Counter

"Studnia wieczności" - Libba Bray


„Studnia wieczności” to ostatni tom cyklu „Magiczny Krąg”. Nie ukrywam, że byłam bardzo ciekawa, jak zakończą się losy Gemmy, Felicity i Ann. Zabrałam się za jej czytanie tuż po zakończeniu „Zbuntowanych aniołów”, a wiedziałam, że lektura mi trochę zapewne zajmie, bowiem ta część liczy sobie ponad 750 stron! A jednak było zupełnie inaczej – pochłonęłam ją w parę godzin, bo na nowo dałam się porwać tym cudownym przygodom.

Gemma sądziła, że pokonanie jej największego wroga to koniec kłopotów, które na nią czyhają. W końcu szesnastoletnia dziewczyna z Akademii Spence powinna skupić się na swoim debiucie i ćwiczyć ukłon przed królową, aby wypaść jak najlepiej. Jednak Gemma nadal boryka się z uporczywymi wizjami, które nie dają jej spokoju. W głowie ma szereg pytań, a żadnych odpowiedzi. Próbując połączyć przygotowania do debiutu i walkę w międzyświecie, Gemma będzie musiała podejmować decyzje ważne nie tylko dla niej samej, ale także dla wszystkich istot z magicznego świata, a także dla swoich najbliższych.

Początkowo nieco przerażała mnie grubość tej książki, ponieważ dwie pozostałe były o połowę mniejsze. Bałam się, że autorka zgotuje mi coś, co sprawi, że popadnę w znużenie. Jakże się cieszę, że do tego nie doszło. Znowu dałam się całkowicie porwać i zagłębiłam się w książkowym świecie. Nawet nie zdajecie sobie sprawy, jak ciężko było mi go opuszczać! Naprawdę bardzo mi przypadła do gustu cała seria – na swój sposób urzekła mnie cała historia, mimo że może nie ma w niej niczego takiego bardzo wyjątkowego. Spędziłam z nią jednak bardzo dobrze czas i jestem przekonana, że będę ją miło wspominać.

„Studnia wieczności” to świetna kontynuacja dwóch pozostałych części. Dzieje się naprawdę mnóstwo, a i w końcu wyjaśniają się losy naszych bohaterek i zaczyna kształtować się ich przyszłość. Biorą życie w swoje ręce i zaczynają podejmować znaczące decyzje – nawet nieśmiała i zamknięta w sobie Ann. Znalazły się nawet nieoczekiwane zwroty akcji, a także momenty, podczas których niesamowicie wzrastało napięcie. Nawet nie byłam do końca pewna, jak to wszystko się zakończy. Taka lekka nutka nieprzewidywalności nieźle mieszała mi w głowie. W sumie ciężko mi napisać cokolwiek więcej, bo poza przygodami bohaterów, nic się nie zmieniło – ten sam język, który nie jest najwyższych lotów, ale na pewno nie łapie się też na te najniższe. Myślę, że idealnie dobrany do całej historii. Te same piękne, dokładne i szczegółowe opisy, dzięki którym przeżywamy każdą chwilę wraz z Gemmą, a całe otoczenie jest w naszej wyobraźni znakomicie widoczne.

Autorka bardzo umiejętnie przeplata codzienne życie Gemmy z międzyświatem, który w tej części poznajemy jeszcze lepiej. Rozwinął się też nieco wątek romantyczny – co w sumie było do przewidzenia. Ja byłam bardzo zadowolona z obrotu spraw, chociaż  początkowo się bardzo denerwowałam zachowaniem tej dwójki zakochanych, którzy niby lgną do siebie, a za chwilę jedno odpycha drugie. Nie mogę także nie wspomnieć o zakończeniu, które doprowadziło mnie do łez. Miałam nadzieję na coś zupełnie innego, na taki typowy, schematyczny happy end, który idealnie by zwieńczył serię.. chociaż kto wie? Może by tak wcale nie było… Otrzymałam, co otrzymałam, nie uważam tego za wadę, wzruszyłam się, nieco ucieszyłam, nieco zasmuciłam. Więcej nie zdradzę.

Jestem przekonana, że bardzo miło będę wspominać serię Libby Bray. To przepiękna historia o przyjaźni, miłości, dojrzewaniu, walki o samego siebie i podejmowaniu ważnych decyzji. Realia wiktoriańskiej Anglii połączone z magiczną krainą pełną tajemniczych stworzeń. Z pewnością wszystkie trzy tomy zapewniają sporą rozrywkę, trochę emocji i niekiedy dawkę śmiechu. Znajdziemy w niej kilka życiowych lekcji, ale przede wszystkim przeżyjemy cudowną przygodę. Nie jest to może literatura z najwyższej półki, ale potrafi wciągnąć czytelnika. Osobiście polecam, a „Studnia wieczności”, podobnie jak jej poprzedniczki, otrzymuje ocenę 8/10.

Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu:

 

Komentarze

  1. Kusiłaś tą serią, kusiłaś i mnie skusiłaś :) Byłam nią zainteresowana już wcześniej, ale teraz chciałabym poznać książki Libby Bray jak najszybciej, najlepiej od razu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Koniecznie muszę przeczytać. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cieszę się, że jesteś już po całej trylogii, gdyż jest ona świetna.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale mnie zachęciłas! Coś czyje, że powiesc jets niezwykle klimatyczna i wciągnie mnie w wir swojego swiata! koniecznie musze ją miec!

    OdpowiedzUsuń
  5. Na pewno zapoznam się z tą trylogią.

    OdpowiedzUsuń
  6. Słyszałam o tej serii, ale nie miałam okazji jej poznać, ponieważ nie przepadam za realiami wiktoriańskiej Anglii, gdyż wolę bardziej współczesne czasy, dlatego chyba raczej się nie skuszę na ową trylogię.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mnie jakoś ta seria nie przypadła do gustu

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytałam tylko pierwszą część i nie była ona taka zła. Może i zabiorę się za kontynuację. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zapisuję do przeczytania jesienią.
    Swoją drogą, magiczne istoty i wiktoriańska Anglia nad wyraz dobrze się łączą.Chyba o żadnym innym kraju nie ma tylu opowieści.

    OdpowiedzUsuń
  10. Mnie przekonuje już sama okładka, zresztą pozostałe części też wyglądają bardzo klimatycznie :) A grubość "Studni wieczności" rzeczywiście może zdziwić, bo powieści należące do danej serii najczęściej nie różnią się objętościowo...

    OdpowiedzUsuń
  11. Ciekawa jestem połączenia zwykłego życia z międzyświatem. To nie do końca moje klimaty, ale może z ciekawości sięgnę po pierwszy tom.

    OdpowiedzUsuń
  12. kiedyś na pewno w końcu nadrobię moje braki w znajomości różnych serii ;d

    OdpowiedzUsuń
  13. Po Twoich recenzjach jeszcze bardziej mam ochotę przeczytać tę serię, ale będę musiała poczekać października, aż będę w bibliotece, gdzie one są.

    OdpowiedzUsuń
  14. Czytałam dwie pierwsze części "Magicznego kręgu" i pochłonęły mnie bez reszty, muszę w takim razie nadrobić zaległości w postaci ostatniej części :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze :)

Popularne posty