Counter

"Mroki" - Katarzyna Szewioła-Nagel


Przyszła kolej na kolejny debiut literacki młodej autorki pochodzącej z naszego kraju. „Mroki” to pierwsza część serii tworzonej przez Katarzynę Szewiołę-Nagel. Było coś w tej pozycji, co mnie zaintrygowało. Tytuł? Może po części. Okładka? Po okładce książek się nie ocenia. Opis fabuły? Tak, to chyba właśnie to. Moja miłość do elfów zdecydowanie dała mi się we znaki. A elf-skrytobójca? Brzmi jeszcze lepiej! Jednak zacznijmy od początku…

Leto, który od zawsze był samotnikiem i nie zadawał się z ludźmi, trafia do pewnej wioski. Nieufność w stosunku do jej mieszkańców towarzyszy mu od samego początku – i nie ma się co dziwić. W tym przypadku to zupełnie normalne. Nigdy nie miał zamiaru się z nikim spoufalić, bo jego zawód na to nie do końca pozwala. Przekonuje się jednak, że mieszkańcy są bardzo przyjaźnie nastawieni i udaje mu się zatrzymać w wiosce na pewien czas. Wydawałoby się, że będzie tam wiódł proste i sielankowe życie, ale niestety tak nie jest. No masz Ci los! Elf chce może odpocząć i zregenerować siły, a tu komuś się cyrków zachciewa! Wioskę zaczynają nachodzić wilki, a elf od samego początku czuje, że kryje się za tym coś więcej. Wplątuje się w intrygę z nieposkromionymi magami, którzy zdecydowanie nie mają miłych zamiarów.

Fabuła idealnie wpasowuje się w moje gusta. Uwielbiam krainy pełne magii, gdzie możemy spotkać elfy, uzdrowicieli czy magów. Debiutująca pisarka bardzo dobrze poradziła sobie zarówno z przedstawieniem miejsca akcji, jak i z wykreowaniem bohaterów. Każdy z nich jest indywidualnością, każdy posiada charakterystyczne dla siebie cechy – i nie chodzi tutaj tylko o wygląd zewnętrzny. Dużo ważniejsza jest osobowość. Leto jest nieufny, skryty i nieco arogancki, ale przy tym wszystkim rozważny i inteligentny, a nawet pokuszę się o stwierdzenie, że czarujący. Oczywiście na swój elfi sposób. A to tylko niektóre jego cechy zaznaczone w powieści. Nora to silna i odważna dziewczyna, ale autorka nie zapomniała o jej kobiecej stronie. Meran jest przekochana i opiekuńcza, ale nie pozwoli sobie podskoczyć. Mogłabym wymienić jeszcze kilku innych, ale nie o to mi tutaj chodzi. Chciałam po prostu uświadomić Wam, jak różnobarwne postaci stworzyła twórczyni tej powieści.

Ważną rzeczą dla mnie jest zawsze sposób rozwoju wydarzeń, tempo akcji i budowanie napięcia. Początkowo miałam lekkie obawy, co do „Mroków”. Wszystko toczyło się w sumie płynnie, ale było za spokojnie. Leto zatrzymał się w wiosce i.. i tyle. Zapoznawał się z mieszkańcami, nabywał zaufania, sprawił sobie nowe ubrania. Taka czysta sielanka, która jakoś nie do końca porywa. Na szczęście to był tylko wstęp, bo z każdym kolejnym rozdziałem akcja zaczęła nabierać tempa, a rozwój wydarzeń był zaskakujący i naprawdę mi się spodobał. Fabuła okazała się być wciągająca, a losy bohaterów śledziłam z zapartym tchem. Co więcej! Autorka w ogóle ich nie oszczędza – przychodzi im się zmierzyć z ciężkimi chwilami, stratą i ogromnym bólem. Nie boi się także niektórych uśmiercić, a to rzadko się zdarza – zwłaszcza w debiutach literackich.

Jednak muszę się do kilku rzeczy przyczepić. Język ogółem jest całkiem dobry, ale pewne słowa i wyrażenia po prostu za bardzo drażniły moje oczy. Nie pasowały mi tutaj i wydały mi się prymitywne. Używanie potocznego języka nie zawsze wychodzi książce na dobre. Podczas czytania pierwszych kilkudziesięciu stron odczuwałam wrażenie braku polotu i płynności, które potem jeszcze chwilami również mi towarzyszyły, ale później, ze strony na stronę było coraz lepiej. Autorka poczuła się już swobodniej i pewniej, co było widoczne w jej stylu pisania. Przydałoby mi się też trochę więcej napięcia, ale ja w tym względzie zawsze jestem wybredna i zawsze mi mało, więc może się tym zanadto nie przejmujcie :). Niektórzy bohaterowie wydali mi się też zbyt przesadzeni, a zwłaszcza Anna. Ta dziewucha to mi tak na nerwy działała… ale może właśnie o to chodziło? Za to mała Morgana, chociaż momentami też była lekko przerysowana, przypadła mi go gustu. Lubię takie zadziorne charakterki.

Przyznaję szczerze, że naprawdę dobrze bawiłam się podczas lektury tej książki. Świetna fabuła, która idealnie mi przypasowała, różnorodni bohaterowie, intryga i walka. Momentami nawet płakałam ze śmiechu przez niektóre sytuacje i wypowiedzi. Myślę, że z każdą kolejną książką pani Katarzyna Szewioła-Nagel będzie się rozwijać i kiedyś zostanie sławną pisarką – tego życzę z całego serca! Drobne potknięcia każdemu się zdarzają, a te tutaj wcale nie były takie straszne, wręcz normalne i naturalne. „Mroki” to obiecujący wstęp do kolejnych części przygód Leta, na które czekam z niecierpliwością! Liczę na to, że kolejna część przebije poziom pierwszej! Wystawiam 7/10.

Za możliwość zapoznania się z książką serdecznie dziękuję autorce!

Komentarze

  1. Bardzo dziękuję za piękną recenzję.
    Pozdrawiam Stagerlee :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oooo elfy to ja też bardzo lubię dlatego z chęcią poznam tę książkę!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Elfy to coś co coraz bardziej wchodzi na rynek i muszę szczerze powiedzieć, że to bardzo dobry ruch, bo ja z pewnością po nią sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Książka czeka na swoją kolej. Po Twojej recenzji jestem nią jeszcze bardziej zaciekawiona :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Na tę książkę mam mega ochotę!

    OdpowiedzUsuń
  6. Na początku miałam wielką ochotę przeczytać tę książkę, lecz teraz już mniejszą.

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam książki o elfach! To chyba moje ulubione magiczne istoty :) Recenzja bardzo ciekawa i zachęcająca do sięgnięcia po ten debiut literacki. Z wielką ochotą przeczytam "Mroki". Mam nadzieję, że się nie zawiodę, bo książka zapowiada się naprawdę dobrze :) :)
    Serdecznie pozdrawiam! :) :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam elfy! Dlatego koniecznie muszę dorwać książkę w swoje ręce :D

    OdpowiedzUsuń
  9. ech, sama nie wiem, niby to nie moja kategoria czytelnicza, ale przez te wakacje otwieram się na nowości, więc pewnie dam jej szansę przy najbliższej okazji ;d

    OdpowiedzUsuń
  10. Historia mnie nie porywa, ale... okładka ma w sobie coś, przynajmniej jak dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. jak na debiut nie wygląda to wcale źle. myślę, że polska fantastyka szybko nie upadnie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Debiut, młoda autorka fantastyki oraz prymitywny język - trzy rzeczy, które sprawiają, że po książkę nie sięgnę. Gdy występują łącznie - nie dotknę jej nawet kijem. Tak mam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałabym zaznaczyć, że Autorka nie taka młoda xD
      Z całym szacunkiem Stag :D Ja jestem młodsza nieco ;p Poza tym istnieją wśród nas tacy, którzy są jeszcze młodsi, a których powieści to totalne gnioty i nikt nie jest w stanie im tego przetłumaczyć. To dopiero porażka, ale przed takowymi idzie się bronić ;)
      Szkoda, że część z Was skreśla książki na podstawie tego, że są debiutem, bo to spory błąd. Niektórzy debiutanci piszą lepiej niż "stare wygi", że się tak wyrażę ;)
      "Mroki" to powieść warta świeczki, zwłaszcza jej drugie wydanie. I nie pisze tak przez wzgląd na sympatię do Autorki, bo jeśli chodzi o książki, to zawsze jestem obiektywna.
      A język? Nadaje jej właściwy klimat. Dzięki temu Czytelnik lepiej wtapia się w otoczenie. Ja np. szybko przywykłam, a Leto i inni bohaterowie stali się mi niemal rodziną.
      "Mroki" to fantasy z prawdziwego zdarzenia! <3

      Usuń
    2. Też właśnie nigdy nie rozumiem, że skreśla się debiuty... w końcu każdy autor był kiedyś debiutantem :)

      Usuń
  13. Ebook już na mnie czeka, tylko brak czasu się kłania. :(

    OdpowiedzUsuń
  14. Jestem cholernie ciekawa tej ksiazki, mało która mnie rozśmiesza :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Recenzja brzmi zachęcająco. Jeżeli sama wpadnie mi w łapki, to może się skuszę;)

    OdpowiedzUsuń
  16. racja :) recenzja zachęca, ale czy przeczytam, zobaczymy jak wpadnie mi w łapkę to się za nią zabiorę :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze :)

Popularne posty