Counter

"Wszechświaty. Pamięć" - Leonardo Patrignani

http://dreamswydawnictwo.pl/zapowiedzi/wszechswiaty-pamiec,produkt118/

„Witajcie w Pamięci.
W miejscu, w którym jedynym możliwym scenariuszem jest wspomnienie. Niekończąca się cisza między  zakończeniem płyty i początkiem ukrytej ścieżki.”

„Wszechświaty. Pamięć” to druga część cyklu tworzonego przez autora o imieniu Leonardo Patrignani. Pierwszy tom pozostawił po sobie niedosyt i chęć posmakowania czegoś więcej. Drobne niedociągnięcia sprawiły, że książka wypadła średnio, ale z ogromną nadzieją, że autor poszedł o krok dalej, sięgnęłam po „Pamięć”. Przeczytałam ją w tempie niemal ekspresowym, bowiem tak jakoś z łatwością mi to przyszło. Jednak zastanawiacie się pewnie, jaka jest moja opinia… już do tego przechodzę.

Alex, Jenny i Marco – trójka młodych ludzi, która doświadczyła tego, czym są Wszechświaty. Teraz przyszło im przebywać w Pamięci – jednej wielkiej klatce, w której możliwe jest tylko i wyłącznie życie za pomocą wspomnień. To tam odkrywają istotne fakty z ich życia, które pomagają zrozumieć im to, co się dzieje dookoła, choć i tak nie są w stanie całkowicie się odnaleźć. Dochodzi jednak do przełomu – trafiają do nowej ery w dziejach ludzkości. Jak? Dlaczego? Kto jest za to odpowiedzialny? Nie wiedzą. Wszystko stanowi zagadkę. 

Jednego autorowi nie można zarzucić – braku pomysłowości czy oryginalności, chociaż w drugiej części „Wszechswiatów” poszedł nieco w znaną mi stronę. Nie ukrywam jednak, że rozwój wydarzeń mnie zaskoczył i w sumie przypadł do gustu. Pojawia się tutaj motyw nauki i manipulacji genetycznej, a to zawsze działa na mnie pobudzająco. Właściwie odczułam podział tej książki na dwie zasadnicze części i w ten sposób warto by było ją przedstawić. Miejsce zwane Pamięcią bardzo ładnie wizualizowało się w mojej głowie – eteryczne miejsce, pełne barw, kolorów i wspomnień – zarówno tych radosnych, jak i tych gorszych. Wydawałoby się, że bohaterowie unoszą się w nieskończonej przestrzeni i powoli zatracają siebie – podobnie czytelnik. Gdy faktycznie skupimy się na czytaniu, a uważam, że jest to konieczne, bowiem teoria wieloświatów i wspólnej pamięci tego wymaga, to z łatwością zatracimy się w historii bohaterów.

Potem dochodzi do przełomu – nowa era, a Jenny i Alex nie są sobie w stanie przypomnieć kim są i jak się tutaj znaleźli. To właśnie teraz autor wprowadza potajemne badania i eksperymenty i stara się coraz bardziej wyjaśniać swoją wizję. Nie ukrywam, że jego historia ma w sobie potencjał i pewną oryginalność. Sieje zamęt w głowie czytelnika i porusza wyobraźnię. Wielu osobom może wydawać się, że jest to tylko i wyłącznie romans, dlatego chciałabym puścić w niepamięć takie wnioski. Tak na dobrą sprawę wątek romantyczny zszedł tutaj na bardzo odległy plan, gdyż pierwsze skrzypce grają jednak wieloświaty, Pamięć, różne teorie na ich temat oraz wprowadzony dodatkowo eksperyment badawczy. 

Nie da się ukryć, że autor posiada lekkie pióro. Jego styl jest momentami naprawdę wyniosły i widać polot – jakby on sam unosił się w przestrzeni i z wybitną lekkością przelewał na papier swoje myśli. Jednakże nadal mam pewne zarzuty, podobne do tych z pierwszej części. Brak mi wyrazistości u bohaterów. Oni po prostu są, ale nie jestem w stanie powiedzieć o nich nic więcej. Jedynie co, to Marco sprawia wrażenie najbardziej stąpającego po ziemi, natomiast Jenny i Alex są dla mnie odlegli. Być może autor po prostu nie skupia się na nich tak, jak na swojej wizji książkowego świata. 

Czy Leonardo Patrignani zrobił krok naprzód? I tak, i nie. Z jednej strony rozwinął swoją opowieść w umiejętny i intrygujący sposób, z drugiej chyba nieco powielił pewien schemat, ale to całkowicie wyjaśni się dopiero w kolejnym tomie. Mimo wszystko ta książka ma w sobie coś, co ją wyróżnia spośród innych powieści. Nie jestem chyba w stanie jednoznacznie określić mojej opinii na temat twórczości tego autora. Jednak epilog jest napisany w sposób intrygujący i zachęcający do sięgnięcia po trzeci tom cyklu. No i ta okładka! Nie można od niej oderwać oczu. Decyzję o sięgnięciu po tę lekturę pozostawiam Wam, ale polecam jednak rozpoczęcie tej przygody od tomu pierwszego. 

Za egzemplarz serdecznie dziękuję:

www.dreamswydawnictwo.pl

Komentarze

  1. Seria już od dawna jest na mojej liście "must read" ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak, zdecydowanie książki z tejże trylogii mają niesamowite okładki. :) Pomysły autora też są ciekawe i niezwykle fascynujące- czytając "Wszechświaty" zauważyłam jednak, że wkradł się do nich chaos, który przeszkadzał mi nieco w lekturze. Pewne "ale", tak jak Ty, mam też to bohaterów- są przedstawieni bardzo pobieżnie, brak im tego czegoś. Niemniej jednak na pewno kiedyś sięgnę po "Pamięć", bo ciekawa jestem, co też nowego wykombinował Patrignani. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, dobrze wiedzieć, że nie jestem sama w tym odbiorze bohaterów :)

      Usuń
  3. Okładka jest naprawdę zjawiskowa :3 Już od jakiegoś czasu planuję tą serię, więc mam nadzieję, że w najbliższym czasie znajdę pierwszy tomik, pomimo tego, że odradzasz od niego rozpoczęcie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie odradzam, tylko polecam rozpocząć od pierwszego :)

      Usuń
  4. Oj nie wiem - chyba raczej mnie nie zainteresuje :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Chętnie bym przeczytała, ale na początku muszę nadrobić pozostałości po ostatnim szaleństwie książkowym... :/

    OdpowiedzUsuń
  6. Jakoś tak nawet nie ciągnie mnie do pierwszej części.. Chyba spasuję :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Większość poleca tę książkę, a ja ciągle jestem na nie... Może kiedyś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W chwili obecnej również jestem na nie... Nie skusiły mnie żadne recenzje choć nie powiem są całkiem pozytywne...

      Usuń
  8. Czytałem pierwszy tom i owszem, pomysł ciekawy i oryginalny, ale jakoś tak zabrakło mi w nim fabuły. Zaczynam i od razu BANG, BANG, wieloświaty, armagedon, BANG, BOOM! I bohaterzy dalej nijacy? Gad. :D A Marco nie lubię, w ogóle on wydaje mi się najbardziej naciąganą postacią w tej książce - super geniusz, nie wiadomo co. Taki... nierealistyczny. Ale akcja w Pamięci brzmi ciekawie i z chęcią skuszę się na następny tom, jak tylko dorwę go gdzieś po niższej cenie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No coś w tym faktycznie jest - teraz mam wrażenie, że fabuły jakby była bardziej widoczna, ale dalej mam wrażenie, że to wszystko jest chaotyczną mieszanką unoszącą się w eterze :D

      Usuń
  9. Mam spory problem z tą książką. No bo niby wszystko jest takie oryginalne i nowatorskie, pióro niby też lekkie, a nudziłam się jak cholera. Dla mnie po prostu to wszystko jest przegadane :-) Najchętniej to bym ciachnęła porządnie tę książkę, wycięła wszystkie fragmenty typu - co jest w lodówce i dołączyła do dwóch pozostałych.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze :)

Popularne posty