Counter

"Martwa jesteś piękna" - Belinda Bauer






Data wydania: 28.02.2018
Tytuł oryginału: The Beautiful Dead
Tłumacz: Paweł Wolak
ISBN: 978-83-287-0850-1
Wymiary: 130 x 205 mm
Strony: 448
 Cena: 39,90 zł







Belinda Bauer, autorka wielu kryminałów i thrillerów, pracowała niegdyś jako dziennikarka, a także pisała scenariusze. Jednakże w dużej mierze postanowiła poświęcić się książkom, w których oferuje czytelnikowi sporą dawkę ryzyka i dobrej akcji. Martwa jesteś piękna to moje pierwsze spotkanie z jej twórczością, i choć nie napiszę, że było ono wyjątkowo porywające i idealnie udane, to mimo wszystko warto się bliżej przyjrzeć tej powieści z kilku konkretnych powodów.

Pierwszą naleciałością ze starej pracy Bauer jest to, że główna bohaterka tej książki również jest dziennikarką, a właściwie reporterką kryminalną. Eve Singer robi wszystko, aby zadowolić wymagającego szefa, który po prostu łaknie sensacji. Z resztą nie tylko on – ludzie tego pragną. A skoro ludzie chcą wiedzieć wszystko najlepiej i idą tam, gdzie tłum, to Eve też musi się tam znaleźć, aby odpowiednio wykonać swoją pracę. Jednak zawsze musi być pierwsza, a by nikt nie sprzątnął jej sprzed nosa interesujących i ciężko dostępnych informacji. Trzeba przyznać, że Singer nieźle spisuje się w swojej roli, a w przypadku tej historii ma nawet pewne ułatwienie – morderca stwierdził, że Eve pięknie by wyglądała martwa… Dlatego daje jej wskazówki, aby reporterka stale podążała za nim. Do momentu, w którym będzie mogła sama stać się ofiarą.

Singer podejmuje bardzo ryzykowną grę, a autorka powieści niczego nie ułatwia swojej bohaterce. W bardzo dobry sposób zaprezentowała to, jak wygląda praca dziennikarki. Poczynając od relacji z szefem, kończąc na relacjach z ludźmi – nie tylko świadkami konkretnego zdarzenia, Eve musi mieć kontakty i musi je pielęgnować. Zawsze jest tak, że ktoś coś widział, ktoś coś słyszał. Trzeba mieć czujne oko i analityczny umysł, a także lekkie pióro – bez tego nie sprzeda się dobrego artykułu, nie wiadomo jak bardzo sensacyjnego. A konkurencja jest przecież ogromna! Muszę przyznać, że naprawdę polubiłam tę bohaterkę. Może nie do tego stopnia, żeby się z nią w wyjątkowy sposób zżywać, ale jednak wzbudza ona w czytelniku sympatię, a także lekkie współczucie, gdyż nie ma łatwego życia osobistego.

Bauer pokusiła się także o dosyć mocne zaprezentowanie profilu mordercy. To dosyć ciekawy przypadek, który potrafi z zimną krwią odebrać komuś życie na oczach innych. I jak to możliwe, że policja nie jest w stanie go złapać? Morderca się nie ukrywa jakoś specjalnie, daje Eve wskazówki, gdzie dojdzie do kolejnej zbrodni, nawet nie raz rozmawiali ze sobą w cztery oczy czy przez telefon… a jednak pozostaje on na wolności. Widać doskonale, jaką obsesją jest dla niego śmierć. Jest jego fascynacją, czymś niewyobrażalnie pięknym, jest wolnością, największym darem i najlepszym prezentem, jaki można komuś dać. W 2 połowie XX wieku pojawił się pewien nurt w literaturze, zwany turpizmem… Był to po prostu kult brzydoty, ale nie mogłam się pozbyć wrażenia, że idealnie pasuje on do zabójcy. Rozkładające się zwłoki są przecież takie urzekające…

Powieść tę czyta się w zastraszająco szybkim tempie. Mknie się przez lekturę z prędkością światła, a mimo wszystko nie sposób przeoczyć istotnych dla fabuły faktów. Ciekawe jest również to, że choć jest to kryminał, to nie pojawia się tutaj potrzeba prowadzenia śledztwa. Właściwie morderca w pewnym stopniu jest znany, podobnie jak jego modus operandi. Można by się zastanowić, dlaczego odbiera innym życie, ale to też staje się oczywiste – on po prostu jest psychopatą zafascynowanym śmiercią. Interesująca staje się jednak relacja pomiędzy nim a główną bohaterką. Belinda Bauer idealnie wyważyła motyw kryminalny z motywem osobistym i wprowadziła pomiędzy nimi doskonałą płynność.

Powieść Belindy Bauer jest naprawdę przyjemną lekturą, z którą z pewnością można dobrze spędzić czas, zwłaszcza jeżeli należy się do grona fanów kryminałów. To jednocześnie lekka, ale i nie pozbawiona ambicji historia, która wciągnie Was na kilka dobrych godzin.

Za egzemplarz serdecznie dziękuję:


Komentarze

Popularne posty