Counter

"Piękne samobójczynie" - Lynn Weingarten







Data wydania: 15.02.2018
Tytuł oryginału: Suicide Notes from Beautiful Girls
Tłumacz: Maria Kabat
ISBN: 978-83-7229-720-4
Wymiary: 143 x 201 mm
Strony: 336
 Cena: 37,90 zł







„Każdego dnia umierają tysiące ludzi. Niektórzy spodziewają się, że to koniec – są chorzy albo starzy, albo żyją niebezpiecznie. Inni nie mają o tym zielonego pojęcia. Budzą się rano i nawet nie przyjdzie im do głowy, że to jest właśnie ten dzień, bo ten dzień jest dokładnie taki sam jak tysiące, które były przed nim, i jak tysiące, które, jak sądzą, nastąpią po nim. Ale po tym dniu nic nie następuje.”

Czy zauważyliście nowy trend wśród książek młodzieżowych? Może jeszcze nie jest rozwinięty zbyt mocno, ale wszystko zaczyna zmierzać w tym kierunku. Toksyczna, nastoletnia przyjaźń. Miałam z tym już do czynienia w kilku przypadkach, między innymi w Pięknych złamanych sercach Sary Barnard czy w Dziewczynach w ogniu Robin Wasserman. Pierwszy tytuł nie był dla mnie zbyt udany, ale drugi jak najbardziej. I obok niego, spokojnie na tym samym miejscu, mogłaby stanąć jeszcze jedna powieść. Piękne samobójczynie od Lynn Weingarten.

June i Delia były niegdyś nierozłączne. Rozumiały się bez słów, kochały się jak siostry, były najlepszymi przyjaciółkami, które połączyły wspólne sekrety, przeżycia i rozterki. Podobno gdy spotykamy bratnią duszę, to po prostu wiemy, że to ona. Tak Delia rozpoznała June. Łączyła je wyjątkowa więź, ale rok temu wszystko się zmieniło. Dziewczyny zaczęły się od siebie oddalać, każda poszła swoją drogą i z tak bliskich przyjaciółek stały się prawie nieznajomymi. Ale kolejna zmiana ma miejsce wtedy, gdy June dowiaduje się o tym, że Delia popełniła samobójstwo. Tylko czy aby na pewno sama targnęła się na swoje życie? Gdy June dowiaduje się, w jaki sposób Delia to zrobiła, jest przekonana, że to było morderstwo. Tylko kto ją zabił i dlaczego?

Są książki na tyle złe, że recenzje piszą się same. Są też tak dobre, że sytuacja wygląda podobnie. Są książki przeciętne, o których momentami ciężko napisać cokolwiek sensownego. I są też takie, gdzie ma się wrażenie, że i tak nie będzie się w stanie oddać słowami wszystkiego, co by się chciało. I tak jest w przypadku powieści Lynn Weingarten. Chciałabym móc Wam tyle napisać o tej książce, nie zdradzając przy tym zbyt wiele z fabuły, ale i tak nie znajdę ku temu odpowiednich słów. Mogę się tylko postarać, ale zdecydowanie jest to jedna z lepszych młodzieżówek, jakie czytałam w swoim życiu. Tutaj nie ma ckliwych i niedojrzałych romansów, jest brutalna rzeczywistość, lekka psychoza, zagłębienie się w ludzką psychikę – w tym przypadku nie ma znaczenia, czy ma się -naście czy -dzieści lat. Czasami piętnastoletnia dziewczyna będzie nosić w sercu gorsze przeżycia i większą traumę niż niejedna trzydziestolatka. Czasami wiek naprawdę nie ma znaczenia, bo pewne rzeczy oddziałują na nas w tak specyficzny sposób, że nie umiemy się wypleść z ich macek. I tak to właśnie wygląda w przypadku Pięknych samobójczyń

Główna akcja tej powieści toczy się w czasie teraźniejszym, kiedy to June postanawia odkryć, w co wpakowała się Delia i kto ją zabił. To perspektywa pełna zaskakujących zwrotów akcji, gdzie autorka na każdym kroku mąci czytelnikowi w głowie. Tworzy się tak wiele możliwych i, co ciekawe, logicznych scenariuszy, że człowiek sam już nie wie, w którą stronę zmierzamy. Fabuła jest w pełni nieprzewidywalna i nawet na sam koniec autorka gwarantuje nam prawdziwą bombę. W tej książce wszystko może się zmienić w mgnieniu oka i właściwie tak się dzieje. Nie przyzwyczajajcie się do niczego, nie tutaj. Zero spokoju, mnóstwo tajemnic i sekretów, smutek i łzy, a to wszystko okraszone walką o lepsze jutro. Walka z tym, co było, tym, co jest i tym, co będzie. To nie jest kolejna powieść o poszukiwaniu siebie, o radzeniu sobie ze stratą czy historia tragicznej przyjaźni. To coś znacznie więcej. Fakt, nie mogę powiedzieć, że relacje Delii i June były w pełni zdrowe, z łatwością można tutaj doszukać się pewnej toksyczności, ale najwyraźniej żadnej z dziewczyn nigdy to nie przeszkadzało.

Druga perspektywa to retrospekcje z przeszłości – z czasów, kiedy dziewczyny były jeszcze w bliskich relacjach. Są to różne miejsca, różne punkty czasowe, ale dają nam dość dobry obraz tego, jak rozwijała się ich przyjaźń. Wydaje mi się, że pokazane zostały te najbardziej kluczowe momenty, istotne dla całej historii. June i Delia to dwie różne dusze, June uległa i bezbronna, Delia to chodząca burza. Niczym jin i jang, być może dlatego idealnie się dopełniały, potrafiły zrozumieć, dlaczego jedna robi coś tak, a nie inaczej. I mimo wszystko w tych rozdziałach też sporo się dzieje i być może to dzięki nim co nieco rozjaśnia się w naszej głowie.

Nawet nie wiecie, jak bardzo mylące jest wszystko w tej książce. Pojawia się tutaj tak wiele niespodzianek, tak wiele obietnic i rozczarowań… Weingarten wykonała kawał dobrej roboty. Świetnie wykreowała bohaterów, zadbała o genialną atmosferę, ale najważniejsze jest to, w jak umiejętny sposób potrafi omamić czytelnika, jak wodzi go za nos na każdym kroku. Choć język tej powieści jest dosyć prosty, aż chciałoby się napisać, że jak na tak dobrą historię zbyt prosty, to całość wywarła na mnie naprawdę mocne wrażenie. Czytałam tę powieść z zapartym tchem, pochłonęłam ją momentalnie, spalałam się niczym jedna z zapałek na okładce. Zdecydowanie polecam!

Za egzemplarz serdecznie dziękuję:


Komentarze

Popularne posty