Counter

Książki mojego dzieciństwa!


Z okazji Dnia Dziecka chciałabym Wam dzisiaj opowiedzieć o tych książkach, które do tej pory pamiętam, a jednak czytałam je laaaaata temu. Choć dzieckiem od dawna nie jestem, to jednak takie wewnętrzne dziecko należy w sobie zawsze pielęgnować. I właśnie poniżej zobaczyć możecie powieści, bajki, do których mam ogromny sentyment - do dnia dzisiejszego. Skoro czytałam je 15-20 lat temu, a nadal je pamiętam, to chyba coś w tym musi być?

Zacznijmy od samego początku... Plastusiowy pamiętnik dostałam na zakończenie przedszkola. Wiecie, za znajomość literek, cyferek i te sprawy. No i do tej pory pamiętam tę uroczą książkę. Podobnie jak i Dzieci z Bullerbyn, choć te czytałam nieco później - to była bodajże lektura w trzeciej klasie szkoły podstawowej, prawda? Z tego początkowego okresu brakuje mi jednej książki, którą chciałam Wam pokazać, ale nigdzie nie mogę jej znaleźć. Miałam przepiękną, niebieską księgę bajek, które znałam na pamięć - tyle razy ją czytałam. Powiem więcej, opowieść o Małej Syrence znam na pamięć - słowo w słowo - do dziś.

Z książek, które bardziej były skierowane do dziewczynek, do dziś pamiętam przygody Melanii oraz Tajemnicę Amelii... Nawet chętnie bym sobie odświeżyła te klimaty. Wiecie, to chyba były moje pierwsze paranormale! Widzicie... gusta się za dużo nie zmieniają. Dalej kocham paranormalne, tylko teraz takie 18 + :D


Koniec dziewczęcych książek, przechodzimy do konkretów! Krąg Ciemności... ludzie, co to były za historie! Uwielbiałam je. Moją ulubioną zdecydowanie jest Pożegnanie z mumią i nawet jakiś czas temu kupiłam ją na allegro za dosłownie parę groszy. Ale Kosmita pod łóżkiem też był niczego sobie... W ogóle to takie lekkie horrory w sumie były - jak widać do takich klimatów ciągnęło mnie od zawsze!





Zostajemy w klimatach horrorów! Cała seria Szkoła przy cmentarzu... Jakby ktoś kiedyś nie wiedział, co mi kupić w prezencie, to nie pogardzę! :D Chodziłam do biblioteki pełna radości, że oddam te tomy, które już przeczytałam i od razu dorwę kolejne. Wiecie, jakie było moje rozczarowanie, gdy na półce było pusto, bo pozostałe były wypożyczone? Jak żyć!

W tym zestawieniu nie mogło zabraknąć jeszcze jednej książki... Sceny z życia Smoków! Od dzieciaka kochałam smoki i dinozaury, a jak tylko jeździłam do Krakowa z rodzicami, to z każdej wycieczki musiałam przywieźć coś smoczego: figurkę, koszulkę, kubek, maskotkę. Mój pokój roił się od smoków, a wierzcie mi, że te wycieczki do Krakowa też były częste, bo mała Madzia chciała zobaczyć smoka. Do tej pory często tam bywam... Nie pamiętam, co się stało z tą książką... Gdzie zniknęła, gdzie przepadła. I gdy dorosłam to pamiętałam, że była jakaś taka książka o smokach, ale nie mogłam sobie przypomnieć tytułu. Przeszukałam Internet i po godzinie znalazłam! I zakupiłam... I to właśnie w tym starym wydaniu, które widzicie obok.





Które książki Wy pamiętacie ze swojego dzieciństwa? :)


Komentarze

Popularne posty