Counter

"Człowiek znikąd" - Gregg Hurwitz




Data wydania: 11.07.2012
Tytuł oryginału: The Nowhere Man
Tłumacz: Maria Frąc
ISBN: 978-83-8125-326-0
Wymiary: 125 x 195 mm
Strony: 416
 Cena: 34,90 zł
Cykl: Evan Smoak #2







Rok temu pokochałam Orphana X. Książka Gregga Hurwitza niesamowicie mnie urzekła, nie tylko tym, że przypominała mi uwielbianego przeze mnie Ghostmana Rogera Hobbsa, ale po prostu była to porywająca i pełna akcji historia, której nie dało się odłożyć na półkę. Moja ekscytacja, kiedy zobaczyłam zapowiedź drugiego tomu, była praktycznie taka sama, jak zobaczyłam kontynuację Ghostmana. Z radości podskoczyłam na krześle i nie mogłam się doczekać, kiedy Człowiek znikąd wpadnie w moje ręce. A gdy już się to stało, to ponownie przepadłam.

Przede wszystkim uwielbiam samą postać Evana Smoaka, choć muszę przyznać, że jego jest nieco łatwiej znaleźć niż Ghostmana (obawiam się, że nie uniknę porównań, bowiem te dwie postacie, a zarazem dwie serie, mają ze sobą naprawdę wiele wspólnego). Ghostman był bardziej tajemniczy, bardziej nieuchwytny, jego prawdziwa tożsamość jest ukryta. A Człowiek znikąd? Właściwie wiemy, kim jest i skąd się wziął, ale mimo wszystko trzeba przyznać, że jest równie genialną postacią, a Gregg Hurwitz potrafi mu dokopać. Choć życiową misją Evana jest niesienie pomocy poszkodowanym i wymierzanie sprawiedliwości, to można odczuć wrażenie, że jest on osobą lekko aspołeczną. Chociaż nie jestem pewna, czy to aby na pewno dobre określenie – to nie tak, że on jakoś wyjątkowo stroni od ludzi, ale po prostu nie jest zbyt dobry w tego typu relacjach. Wiąże się to z tym, jak został wychowany, że był częścią tajnego programu Orphan, a jego celem nie było to, aby wychować pozytywnie nastawionych do życia ludzi, tylko bezlitosnych, znakomicie wyszkolonych agentów do zadań specjalnych.



Przyznam szczerze, że moja ekscytacja tą książką była naprawdę ogromna, ale gdy przeczytałam opis fabuły i odkryłam, że tym razem Evan zostaje uwięziony i jest przetrzymywany w niewoli, a co więcej, szprycowany narkotykami, to zaczęłam się obawiać. Jak to? Ktoś go ujął? I na dodatek mamy tak ograniczone miejsce akcji? Ale będzie nuda… Nic bardziej mylnego! Choć przeważająca część fabuły to faktycznie chwile, w których Evan jest więziony, to przy tym człowieku nie sposób się nudzić. Wykorzystuje swoje umiejętności do tego, aby odzyskać wolność, ale nie jest to łatwe zadanie. On sam przeciwko wielu strażnikom… Otumaniony, pozbawiony jakiejkolwiek broni. Jednak jego zdolności oraz analityczny umysł, a także szkolenie, które przeszedł, sprawiają, że Smoak wie, co robić. Przypominało to wszystko grę w kotka i myszkę, ale mimo wszystko nie nudziłam się ani przez moment! Właściwie to aż chwilami podskakiwałam na krześle, bo chciałam, żeby w końcu udało mu się zwiać, a zaskakujące zwroty akcji tylko potęgowały wszystkie emocje, które się u mnie pojawiały.

Nie dość, że ktoś postanawia go wykorzystać i dlatego nie pozwala mu opuścić więzienia, to trzeba pamiętać o tym, że przez lata swojej kariery Człowiek znikąd narobił sobie wrogów. Ścigają go inni Orphani i pragną zemsty. Właściwie trzeba przyznać, że jak to przystało na porządną sensację, główny bohater ma naprawdę przechlapane. Przed nim przepaść, a za nim wilki. Dlatego tempo akcji, mimo ograniczonego miejsca, w którym się ona rozgrywa, jest naprawdę dobre. Tutaj ciągle się coś dzieje, jesteśmy trzymani w napięciu od początku do końca, pojawia się wiele momentów, które zaskakują, a dodatkowo po raz kolejny zagłębiamy się nieco w przeszłość głównego bohatera, co jest ciekawym wątkiem psychologicznym w całej tej historii.



Gregg Hurwitz naprawdę trzyma poziom, bowiem kontynuacja losów Evana Smoaka jest niesamowicie porywająca. Po raz kolejny można się całkowicie zatracić w tym, co proponuje autor. Nie brakuje tutaj słownych potyczek, a także walki wręcz czy podstępów, które mają skutki tragiczne – na szczęście to Evan jest tym podstępnym, nie ktoś inny. Zdecydowanie największą zaletą tej serii jest sam główny bohater, ale nie tylko. Mamy tutaj naprawdę mocne tempo akcji, wciągającą fabułę, elementy zaskoczenia, nieco sensacji, nieco psychologii, nieco thrillera. Trochę taka mieszanka wybuchowa, ale właśnie to jest w tym wszystkim najlepsze – ta książka to istna bomba, podobnie jak poprzednia część. Dodatkowo styl autora nie pozostawia zbyt wiele do życzenia, jest naprawdę bardzo przyjemny.

Człowiek znikąd to książka, którą można pochłonąć w jeden wieczór i aż się żałuje, że to wszystko minęło tak szybko, ale sposób oprzeć się tak doskonale poprowadzonej akcji. To właśnie jedna z tych powieści, przy których nie patrzy się na upływ czasu. Twórczość Hurwitza całkowicie omamia czytelnika, oferuje mu nieprzewidywalność i zaskoczenie, a także kawał dobrej akcji. To znakomita pozycja dla wszystkich, którzy uwielbiają klimaty tajnych agentów i porządną sensację. Z niecierpliwością czekam na dalsze losy Orphana X!

Za egzemplarz serdecznie dziękuję:


Komentarze

Popularne posty