Counter

Recenzja przedpremierowa: "Naturalista" - Andrew Mayne





Data wydania: 5.09.2018
Tytuł oryginału: The Naturalist 
Tłumacz: Jacek Żuławnik
ISBN:  978-83-280-5839-2
Wymiary: 135 x 202 mm
Strony: 480
 Cena: 39,99 zł







Naturalista to książka, na którą miałam ochotę z jednego głównego powodu – co nieco przypominała mi w zarysie fabuły Relikt autorstwa mojego ulubionego duetu pisarskiego, Douglasa Prestona i Lincolna Childa. Połączenie nauki i dochodzenia w sprawie morderstwa brzmi niezwykle obiecująco, a ja uwielbiam obserwować naukowców w akcji! Dodatkowo nie mogłam nie ulec tej ciekawości, która kazała mi się zastanawiać nad tym, co morduje ludzi. I wierzcie mi, już sam prolog sprawił, że poczułam się mocno zafascynowana tą tajemnicą.

Głównym bohaterem jest profesor bioinformatyki Theo Cray, który staje się jednym z podejrzanych, gdy policja odnajduje zwłoki jego dawnej studentki. Dziewczyna z ogromną pasją studiowała jego prace i zginęła w trakcie prowadzonych przez siebie badań. Choć Theo nie utrzymywał z nią bliższych kontaktów, to mimo wszystko postanawia się dowiedzieć, jak zginęła młoda dziewczyna. Chociaż wydawałoby się, że policja zamknęła śledztwo i ustaliła, że Juniper została zaatakowana przez niedźwiedzia. Profesor Cray jednak nie jest do końca przekonany do tej wersji wydarzeń i rozpoczyna własne śledztwo, które doprowadza go do kolejnych i kolejnych zwłok, a co gorsza, naraża na złość ze strony policji i wystawia na niebezpieczeństwo mordercy – kto wie, co czai się w okolicznych lasach…



Naturalistę czyta się naprawdę przyjemnie, na co w dużej mierze wpływ ma lekkie pióro autora oraz krótkie, aczkolwiek treściwe rozdziały. Andrew Mayne wie, co zrobić, aby nieco namieszać czytelnikowi w głowie, a co więcej, zainteresować go rozwojem wydarzeń. Nie brakuje tutaj dobrego stopniowania napięcia, a tempo akcji jest naprawdę w porządku – momentami serce podchodzi nam do gardła i to z różnych powodów. Chwilami są tutaj sceny wycięte jakby z dreszczowca – dziwne bagna, zwłoki i poczucie, że ktoś cię obserwuje… I zaufajcie mi, jest to opisane w taki sposób, że tego typu wrażenia udzielają się również czytelnikowi. U boku Craya próbuje on rozwikłać tajemniczą zagadkę ogromnej liczby morderstw, a zabójca już czyha na kolejną ofiarę.

Przyznaję, że cały ten urok lasów (choć autor zabierał nas tam głównie po to, żeby odnaleźć kolejne zwłoki), jezior oraz urokliwych małych miasteczek była urzekająca. To naprawdę dobry wybór na opisanie brutalnej historii o szalonym mordercy, którego tożsamości nie znamy. Nie mamy pewności, czy jest człowiek, czy może dziwnym tworem zamieszkującym lasy. I choć do pewnego momentu czułam się tym naprawdę zafascynowana, to gdy w końcu poczułam pewność, z czym mamy do czynienia, poczułam lekkie rozczarowanie. Liczyłam na coś bardziej oryginalnego, coś niepowtarzalnego albo chociaż mniej schematycznego, aczkolwiek i tak w ogólnym rozrachunku książka wypada dobrze.



Spodobała mi się kreacja profesora Claya, choć trzeba przyznać, że jest to ten typ, który ma dar do pakowania się w kłopoty. Co więcej, robi to z czystą premedytacją, ale tak czy siak dąży do wyznaczonego sobie celu. Chce odnaleźć mordercę, bo widzi, że policja całkowicie lekceważy to, co się dzieje. Pozostali bohaterowie są tacy bardzo typowi w całej historii, aczkolwiek dobrze odgrywają swoje role. Powieść ta w dużej mierze wygrywa klimatem i świetnym stylem Mayne’a, ale nie mogę napisać złego słowa o fabule – jest przemyślana, logiczna i wciągająca, aczkolwiek muszę przyznać, że nieco powtarzalna. Mimo tego z lektury tej historii można czerpać sporą przyjemność.

Naturalista to dobra pozycja, której warto dać szansę. Idealna dla fanów thrillerów, w których pojawia się lekki element nauki, a także mroczna tajemnica związana z popełnianymi morderstwami. Poczynania głównego bohatera śledzi się z przyjemnością, a dodatkowo jest to jedna z tych książek, przy których nie patrzy się na upływ czasu. Myślę, że mogę ją spokojnie polecić fanom Aloysiusa Pendergasta, choć Theo Cray musi się jeszcze sporo napracować, żeby go dogonić. To taka lżejsza wersja duetu Preston & Child, która z pewnością znajdzie swoich zwolenników. Dla klimatu warto!

Za egzemplarz serdecznie dziękuję:


Komentarze

Popularne posty