Counter

"Odwet oceanu" - Frank Schätzing




Data wydania: 31.10.2018
Tytuł oryginału: Der Schwarm
Tłumacz: Anna Wziątek
 ISBN: 978-83-271-5882-6
Wymiary: 135 x 205 mm
Strony: 952
 Cena: 59,90 zł




Ostatnimi czasy mam szczęście do książek, które zmuszają czytelnika do refleksji nad tym, jak mocno zdążyliśmy już wykorzystać naszą planetę. Jak mocno eksploatujemy jej zasoby, jak bardzo nie dbamy o środowisko, jak bardzo ludzie spoglądają tylko na siebie, mając za nic całą przyrodę. Tylko biorą, nie dając nic w zamian. Sami w końcu doprowadzimy do własnej zagłady, chyba że wcześniej nadejdzie odwet… Choć to i tak nie ma znaczenia – gdy ziemia zacznie działać przeciwko nam, to i tak winni będziemy my. Bo to my do tego doprowadziliśmy.

Odwet oceanu Franka Schätzinga sprzedał się na całym świecie w 4 milionach egzemplarzy, szybko zyskując status bestsellera. Nie bezpodstawnie, bowiem jest to znakomicie napisana powieść, która w bardzo dosadny sposób pokazuje, co się może wydarzyć, gdy jeden z ziemskich żywiołów w końcu zbuntuje się przeciwko człowiekowi. Ile ton zanieczyszczeń spływa rocznie do wód, które stanowią przeważającą większość naszej planety? Jaki wpływ mają na funkcjonowanie oceanów i całą resztę obiegu wody w przyrodzie? Nie okłamujmy się, okrutny. Chemizacja środowiska postępuje w zastraszającym tempie, a my nawet po latach badań nie wiemy, co kryje się na dnach oceanów. Prawdopodobnie lepiej znamy przestrzeń kosmiczną niż to, co skrywa się w głębinach.



Wszystko zaczęło się od tajemniczego zniknięcia peruwiańskiego rybaka. Potem u wybrzeży Norwegii znaleziono nowy gatunek robaków… A następnie ocean przestał dawać znaki ostrzegawcze, rozpoczął swoją zemstę i przystąpił do ataków. Wieloryby i delfiny zaczęły atakować łodzie, meduzy zaczęły przepędzać plażowiczów, a miliardy krabów wyszły z wód i zaczęły zatruwać miasta. To nie wszystko, bowiem nawet w głębi lodu nikt nie jest bezpieczny – w restauracjach zaczynają eksplodować homary, rozsiewając wokół niebezpieczną substancję. Co będzie następne? Czy naukowcom uda się odkryć, co jest przyczyną tych dziwnych zjawisk oraz znaleźć powiązanie pomiędzy nimi? Jeżeli nie, to wkrótce jakiekolwiek lądy przestaną istnieć.

Choć Odwet oceanu jest tylko powieścią, bazującą na granicy thrillera ekologicznego i sensacji, to mimo wszystko niesie ze sobą ogromne przesłanie. Skłania do refleksji i przemyśleń na temat tego, do czego ludzie doprowadzili środowisko. Jak wiele naszej ingerencji może znieść natura? Gdzieś w końcu musi powstać granica, której nie powinno się przekraczać, a mimo tego wydaje się, że całkowicie ją zlekceważyliśmy, a co gorsza, robimy to nadal. I chociaż scenariusz zaprezentowany przez Franka Schätzinga momentami brzmi niewiarygodnie i abstrakcyjnie, to kto wie, czy kiedyś nie stanie się bardziej realny niż może nam się na chwilę obecną wydawać. Uwielbiam książki, które stanowią nie tylko dobrą rozrywkę w swoim gatunku, ale też niosą ze sobą ważne morały, a ta właśnie do takich należy.



Zaprezentowana tutaj historia jest bardzo rozległa i wielowątkowa, bowiem akcja rozgrywa się na prawie 950 stronach. To zdecydowanie potężna cegiełka w świecie książek, aczkolwiek napisana genialnym językiem, dzięki czemu czyta się ją naprawdę znakomicie, nie patrząc na upływ czasu. Dodatkowo mamy tutaj do czynienia z naprawdę wciągającą i intrygującą czytelnika fabułą, więc tym bardziej mamy ochotę zaszyć się w domowym zaciszu i zagłębić w tak doskonałej lekturze. Okazało się, że autor połączył w swoim dziele wiele elementów, za którymi przepadam: poczynając od samej sensacji i walki z czasem, poprzez wiedzę z zakresu biologii, kończąc na całkiem niezłym zaprezentowaniu pracy naukowców w laboratorium. Połączenie thrillerów z nauką to coś, za czym od dawien dawna przepadam w literaturze! Jednakże stojąc w obliczu poważnej katastrofy ekologicznej nie da się również uniknąć głosu polityki, dlatego też w książce Schätzinga nie zabrakło również i tego elementu.

Odwet oceanu to również doskonała narracja, która sprawia, że całkowicie stajemy się częścią tej historii – trafiamy w sam środek poważnych i niebezpiecznych wydarzeń, gdzie aż robi się od niecodziennych anomalii. Żywioł jest nieprzewidywalny, nawet nauka nie może przewidzieć tego, co będzie dalej, choć naukowcy wysilają wszystkie swoje szare komórki i oblegają laboratoria. W tej książce nie brakuje naukowych szczegółów, ale autor opisuje je w znakomity i chwilami naprawdę niesamowity sposób – barwny, wręcz namacalny. Jedynym zarzutem, jakim mogłabym mieć względem tej pozycji jest kiepska kreacja bohaterów – pojawia się ich tutaj sporo, ale nikt właściwie nie wiedzie prymu. Mimo tego nie wpływa to jakoś specjalnie na odbiór tej powieści, bowiem tak czy siak sam czytelnik staje się świadkiem klęski ekologicznej.



Można by napisać, że ta książka to lekcja pokory dla gatunku ludzkiego. Przykra lekcja, ale bardzo ważna – bo być może jest jeszcze szansa na to, że się ockniemy i dostrzeżemy, co takiego uczyniliśmy naszej planecie, przyrodzie, środowisku. Czy mamy w sobie jeszcze na tyle rozsądku i empatii, żeby zacząć naprawiać swoje błędy, czy jednak kieruje nami tylko pycha i poczucie wyższości względem innych gatunków? Odwet oceanu to genialna powieść, którą poleciłabym każdemu, dosłownie każdemu. To nie tylko dobra lektura, to coś znacznie więcej i wydaje mi się, że gdybym przeczytała ją w zeszłym roku to zdecydowanie trafiłaby do zestawienia najlepszych premier roku 2018.

Za egzemplarz dziękuję wydawcy. 

Komentarze

Popularne posty