Counter

"Witajcie na cholernej Arktyce" - Blair Braverman




Data wydania: 20.02.2019
Tytuł oryginału: Welcome to the Goddamn Ice Cube
Tłumacz: Ewa Borówka
 ISBN: 978-83-65442-58-1
Wymiary: 135 x 205 mm
Strony: 320
 Cena: 39,90 zł



Do sięgnięcia po książkę Witajcie na cholernej Arktyce zachęciło mnie, że ostatnimi czasy miałam w swoich rękach kilka ciekawych reportaży na temat północy. Choć wielu osobom Skandynawia kojarzy się tylko i wyłącznie z przejmującym zimnem, to nie zapominajmy, że jest to kraina o niesamowitej kulturze i historii. Kulturze, która wydaje mi się być naprawdę intrygująca, taka, z jaką nie spotkamy się nigdzie indziej. Jakby Skandynawia faktycznie żyła swoim własnym życiem, nie bacząc na pozostałe części świata… Magia, piękno, ale może i walka o przetrwanie?

Blair Braverman jest z wykształcenia literaturoznawcą, urodziła się w Stanach Zjednoczonych, aczkolwiek w wieku 18 lat wyjechała na Alaskę. Pomyślicie sobie zapewne, że trzeba być szalonym, aby dla mroźnych śniegów Alaski porzucać słoneczną Kalifornię… Jednak ta kobieta zawsze pragnęła przygody. Kochała ryzyko, kochała wyzwania i chyba mimo wszystko pokochała Alaskę i Skandynawię. Dlaczego piszę, że mimo wszystko? Bowiem nie miała tam łatwego życia. Przyznajmy szczerze – to świat zdominowany przez mężczyzn, o całkowicie innej kulturze i podejściu do życia niż ten, który prezentuje Ameryka. Jednak Braverman dała radę.



Przyznam szczerze, że sięgając po tę pozycję miałam nadzieję na dobry, porządny reportaż, opowiadający o Norwegii czy Alasce. Otrzymałam jednak coś innego – historię kobiety, która spędziła tam część swojego życia. Opowieść bardzo osobistą, napisaną prostym i nieskomplikowanym językiem, aczkolwiek i tak dającą pewien obraz tego, jak wygląda tamtejszy świat i kultura. W pewnym momencie lektury nie do końca wiedziałam, po co właściwie ta książka powstała, jednak szybko na myśl przyszło mi kilka możliwych rozwiązań: Braverman być może chciała się po prostu podzielić ze wszystkimi swoją przygodą, ale jeżeli weźmiemy pod uwagę fakt, z jakimi trudnościami się mierzyła, może tkwi w tym drugie dno? Może jednak ta książka miała pokazać wielu kobietom, które bywają zastraszane czy też zmuszane do robienia czegoś wbrew ich woli, że naprawdę da się walczyć i wyjść na swoje? Że trzeba być silną i odważną, nie poddawać się? Wydaje mi się, że ta pozycja ma w pewnym wymiarze właśnie taki wydźwięk.

Być może pojawia się tutaj jeszcze coś innego – może po całej tej przygodzie, pełnej wzlotów i upadków, chwil szczęśliwych i smutnych, autorka musiała dać upust wszystkim emocjom, wyżalić się, a książka ta stanowiła jej osobistą spowiedź? Spisanie tej historii mogło być dla niej czymś w rodzaju oczyszczenia. Nie napiszę, że jest to coś w stylu pamiętnika, nie jest to też reportaż, aczkolwiek łączy w sobie elementy tych dwóch gatunków. Nie napiszę, że dzieło Blair Braverman czyta się jak dobrą powieść, bo to też nie ten rodzaj, ale jednak w wielu momentach jest to publikacja wciągająca i dająca do myślenia. Ukazuje, że na swojej drodze spotykamy różnych ludzi – dobrych i złych, mających na nas większy bądź mniejszy wpływ, przeżywamy przygody, które nas kształtują. Braverman niejednokrotnie wolała trzymać język za zębami, ale może właśnie w tym tkwiła jej siła?



Myślę, że ta książka jest bardzo uniwersalna i nie ma jednoznacznej grupy odbiorczej. Każdy może w niej znaleźć coś dla siebie, ale na pewno przysłuży się ona kobietom, które odczuwają strach przed zmianami, przed podjęciem stanowczych decyzji w swoim życiu. Może być motywacją dla tych, którzy chcieliby pokonać własne lęki, odnaleźć swoją drogę w życiu, znaleźć to odpowiednie miejsce, w którym poczują się dobrze. Ciekawa i interesująca publikacja, z morałem, dająca do myślenia.


Komentarze

Popularne posty